Kurs,program, książka do angielskiego ?


#1

Potrzebuje jakiegoś dobrego kursu multimedialnego, aby w przeciągu 8-9 miesięcy ogarnąć język angielski w stopniu przynajmniej komunikatywnym ze względu na możliwość wyjazdu za granicę. Korzystałem z aplikacji na telefon od dłuższego czasu, ale nie uważam to za zbyt dobry sposób bo aplikacje są strasznie okrojone. Z kolei z kursów tego co czytałem ludzie korzystają z profesor henry - czy ktoś z Was miał z tym styczność ? Wiem, że angielski otacza nas z każdej strony i powinniśmy sami z siebie już go umieć nie mniej jestem osobą, która ma do języków opory także proszę o rozważne opinie.


#2

Podzielę się z Tobą swoimi doświadczeniami :wink: Nie wiem, do jakiego kraju się wybierasz, ale ja pracowałam trochę w Holandii (na szklarni, w magazynie i w hotelu) i tak szczerze, to bardzo często się trafiają osoby, które nie umieją nic po angielsku ani niemiecku, więc nie ma co się stresować. Jeśli się jedzie przez agencję, to zazwyczaj w miejscach pracy są inni Polacy (w Holandii to nawet jak idziesz zrobić zakupy, to się ciągle natykasz na rodaków :D), którzy ci wytłumaczą co i jak. Oczywiście mimo wszystko angielski jest przydatny, bo jest łatwiej się dogadać z supervisor/team leader. Nie mówiąc o tym, jak się człowiek zgubi na mieście, bo w Holandii to mają jakieś pokrętne ulice xD

Jeśli chodzi o nauke, to na poziom podstawowy znajdziesz całą masę materiałów. Ja uczyłam się angielskiego od postawówki, ale tak szczerze poziom w szkołach jest tragiczny, niby zdałam maturę rozszerzoną, a i tak mój angielski jest mocno kulawy :stuck_out_tongue:

Z Profesor Henry uczę się już naprawdę sporo lat i dla mnie jest świetny jeśli chodzi o naukę słówek. Jak miałam w liceum czy na studiach egzaminy z angielskiego, czyli trzeba było się nauczyć z 200 słówek, to mi wystarczyły dwie godziny przed sprawdzianem i umiałam 90%. Profesor Henry może Ci pomóc jeśli będziesz przygotować swoje własny zestawy słówek. Uczenie się wg ich zestawów tematycznych jest trochę lipne, bo zawierają masę nieprzydatnych słów. Jest też program Profesor Henry Intensywny Kurs, tutaj na pewno będziesz mieć trochę gramatyki.

Z innych podobnych narzędzi do nauki, to możesz spróbować darmowego Memrise.com (można też ściągnąć aplikację) i wziąć na początek kurs 1000 słówek. Z innych stron to jest też busuu.com (tutaj bardziej stawiają nacisk na zdania) i Duolingo (tutaj mają głównie dla początkujących, więc dla mnie mało przydatne ;P). Etutor jest też całkiem niezły, bo mają przygotowane lekcje wraz z gramatyką, ale trzeba byłoby wykupić abonament.

Co do listeningów, to ja obecnie korzystam z www.learnenglishteens.britishcouncil.org/skills/listening . Przyznam się, że nie cierpię brytyjskiego akcentu i nie wytrzymuję więcej niż dwa listeningi :stuck_out_tongue:


#3

200 słówek w dwie godziny … a świstak …


#4

Mogę kupić profesor henry 6.0 bo jest promo i tam jest od A1 do C2 i jestem ciekaw jaka będzie różnica między 6.0 a intensywnym kursem prof henry. Język potrzebny jest na statek, multinarodowość także spoko, ale jednak chciałby czasami potrafić się wypowiedzieć bo teraz po prostu z tym słabo.


#5

nie lepiej kupić w sieci sklepów torrent za darmo ?


#6

Jak się chodzi na zajęcia i notuje wszystko, to potem to jest tylko kwestia przypomnienia sobie. Ja mam pamięć wzrokowo-ruchową i zapamiętuję poprzez zapisywanie (dlatego dla mnie jest ważne podkreślanie sobie kluczowych zagadnień). Na wszystkich egzaminach tak miałam, że wystarczyło wstać parę godzin wcześniej, czytałam notatki 2-3h + w pociągu i jakoś miałam na studiach średnią troszkę powyżej 4.0, no na obronę trzeba było się troszkę więcej przygotować. Jak nie wierzysz, to Twoja sprawa, ale naprawdę tyle czasu mi zajmowała nauka na angielski xD Tylko, że ja miałam takie ułatwienie, że mi wszystkie zestawy z zaznaczonych słówek wcześniej przygotowywała siostra. Poza tym to była metoda zakuj-zapamiętaj-zapomnij, większości tych słówek już nie pamiętam po tylu latach, no ale to był poziom C1 :stuck_out_tongue:

Ze ściąganiem profesor henry (i innych kursów edgara) z neta trzeba uważać, żeby znaleźć naprawdę dobre pliki, bo potem są jakieś błędy w nagraniach i podczas uczenia się słówek nie wczytuje audio, ja tak miałam z profesor pierre :confused:

Jeszcze mi się przypomniała bardzo istotna strona, z której często korzystam przy nauce języków, czyli http://pl.forvo.com , gdzie możesz sprawdzać wymowę słów. Na Profesor Henry czy na memrise, nie zawsze jest dobra (nie mam pojęcia skąd oni biorą tych native’ów :D), dlatego najlepiej się uczyć wymowy z zapisu fonetycznego (ja sprawdzam na www.diki.pl)

Tak w ogóle to mój tata jest marynarzem już z 30 lat i pomimo takiego stażu nie umie za dobrze po angielsku, coś tam jeszcze trochę umie po rosyjsku, pewnie na tyle żeby się dogadać.Szkoda, bo przez to, że nie chciał się uczyć angielskiego, nie mógł awansować na bosmana. Jako córka marynarza, powiem szczerze, że ta praca jest do dupy. No teraz ma krótkie trzymiesięczne kontrakty (2 tygodnie w domu), ale jak ja byłam mała, to miał półroczne kontrakty (na bananowcach), więc praktycznie nie mam za dużo wspomnień z dzieciństwa z tatą. To trzeba wybierać albo praca, albo rodzina :expressionless:


#7

Na studiach miałem przez pierwszy rok dobrze prowadzony angielski przez kompetentnego nauczyciela, który niestety odszedł w zaświaty i przejęła nas babka, której więcej nie było jak było a lekcję to były prowadzone przy kawce i gadaniu o pierdołach. Zasada 3x Z :smiley: tak niestety to jest i wydaje mi się, że głównie przez to, bo nie używamy tego języka na codzień. Marynarz praca jak praca - czasy półrocznych kontraktów już dawno minęły teraz ZAZWYCZAJ są 3-4 miesiące max więc jest troszkę lepiej :slight_smile:


#8

Twoje życie, twój wybór. Z własnego doświadczenia wiem, że związki na odległość dłużej niż przez kilka lat, rzadko kiedy się udają.
Też się ostatnio wzięłam za angielski, bo stwierdziłam, że nie chcę mieszkać w Polsce. Byłam za granicą w paru krajach europejskich i wiem, jak tam się żyje. Gdzie wyląduję, tego jeszcze nie wiem, na pewno gdzieś nad morzem (kto ma przewlekłe zapalenie zatok ten zrozumie :wink:)
Ja na razie uczę się słówek (tak, żeby naprawdę umieć :P) z Profesor Henry 3&4, oglądam codziennie serial po angielsku (no na razie mam włączone napisy) i robię listeningi. Później może przejdę na słuchanie amerykańskiego radia i spróbuję może znaleźć jakiś międzynarodowy legion w wowie albo innej grze. Jak się jest zmuszonym rozmawiać po angielsku, to się człowiek najlepiej uczy. Miałam dwóch znajomych z Aiona, co w pół roku nauczyli się mówić i pisać płynnie po polsku właśnie dzięki siedzeniu na ts, ja nie niestety nie mam takiego dobrego słuchu :wink:


#9

Z angielskim to jest tak, że tutaj głównie chodzi o znajomość słówek. Te wszystkie legendarne czasy jak past, present, perfect i blablabla (z czasów przyszłych stosuje się głównie “will” z Future Simple, z resztą się praktycznie nie spotykam) tak naprawdę nie istnieją w codziennym życiu Brytyjczyków/Amerykanów. Wiem co mówię bo rozmawiam z nimi na co dzień. To co uczymy się w szkole/na kursach często nie ma nic wspólnego z realnym życiem.

Generalnie najszybciej nauczysz się angielskiego poprzez oglądanie filmów po ang z polskimi napisami (chyba jeden z najlepszych sposobów) a także własnie przez rozmawianie/pisanie z anglojęzycznymi znajomymi. W ogóle w Internecie j. ang bardzo mocno ewoluuje właśnie przez to, że wszyscy się go uczą i nie wszyscy znają go perfekcyjnie, więc po prostu rodzą się różne slangi, które wszyscy rozumieją, a które niekoniecznie są “poprawne stylistycznie”.

W sumie ja nigdy nie korzystałam z żadnych płatnych kursów, cały swój angielski opieram tylko na naukach ze szkoły (które szczerze przydały mi się najmniej) no i właśnie poprzez kontaktowanie się z zagranicznymi znajomymi. Nie ukrywam, że czasem niektóre rzeczy na szybko sprawdzam w google translatorze, ale to właśnie też pogłębia twoją wiedzę i ułatwia ci naukę.


#10

Hasira ale czy Twoje doświadczenie opiera się, tylko na pisaniu na czacie czy mówiąc, że rozmawiasz z nimi na codzień chodzi o spotkania face2face ? Bo pisać jakąimś łamanym angielskim to też potrafię, ale jak by ktoś mnie zapytał na ulicy o coś to już byłoby słabo. Nie wiem jak z tymi czasami, ale one najgorzej mi wchodziły nie mniej chyba warto je znać.


#11

Nie tylko z nimi piszę, ale także rozmawiam z nimi przez discord. Jak byłam w Turcji na wakacjach i zgłaszałam pewne problemy w recepcji to tez nie było żadnego problemy z dogadaniem się. W wymowie angielskiego właśnie bardzo przydają się te filmy bo wiadomo, że inaczej się pisze, a inaczej sie mówi i tego akurat my - Polacy, musimy w sumie wyuczyć się na pamieć. Warto też pamiętać, że angielski amerykański i brytyjski różnią się, przez co czasem łatwo pomylić niektóre słowa ze sobą bo w mowie brzmią identycznie, a znaczą zupełnie co innego.


#12

Jeśli chodzi o czasy, to używają przede wszystkim: wszystkie simple, past/present continous, present perfect. Przy present perfect trzeba uważać, bo u nas w szkołach nie uczą nas różnicy między AmE a BrE. Amerykanie używają tego czasu tylko, jeśli jakaś czynność rozpoczęła się trwa cały czas albo skutek jest widoczny teraz. W przypadku czynność, która dopiero co się zakończyła, to używaj past simple, a angole użyją present perfect, np. He has just left (On właśnie wyszedł). Amerykanie mogą nie zrozumieć o co chodzi, oni mają po prostu - He just left. Ale to są takie niunse :stuck_out_tongue:

Mogę podać swoją rozpiskę dotycząca wyrażeń gramatycznych, za pomocą których można sobie znacznie ułatwić życie :smiley: Nie będę rozpisywać się na temat znaczenia, bo sam możesz poszukać, ale to są zwroty, które oni używają na okrągło, głównie chodzi o to kiedy jest forma czasownika z ‘to’ a kiedy ciągła z ‘ing’ + gdzie wsadzać zaimki.

  1. Make sb + przymiotnik
    Make sb/sth + do
    (sprawić)
    z make jest cała masa popularnych zwrotów

  2. Hope + will
    (mieć nadzieję/życzę
    Wish + rzeczownik
    (życzę) Przy czym wish jest bardziej skomplikowany, bo tam jest cofanie czasu (np. I wish I could …)

  3. Wish jako opis teraźniejszości

Dla mnie wish jest bardziej skomplikowany, bo tam jest cofanie czasu (np. I wish I could …) i trzeba uważać przy zaprzeczeniach.

  1. Want
  • chcieć coś zrobić -> want + infinite form , np. I want to do it.
  • chcieć, żeby ktoś coś zrobił -> want sb/sth + infinitive form, np. I want he to do it.
    • stop doing (przestać coś robić)
  • like to do/like doing (lubić coś robić)
  • forget to do (zapomnieć coś zrobić)
  • remember to do (pamiętać coś zrobić)
  1. to -> przy bezokolicznikach,
    -> w znaczeniu ‘aby, żeby’ (czasownik + czasownik), np. I am writing to explain (piszę, żeby wyjaśnić)
    -> przymiotnik + to + czasownik, np. difficult to explain (trudne do wyjaśnienia)

  2. a few/few, a little/little

  3. Czasowniki modalne:

  • should/shouldn’t, should have, should haven’t,
  • need,
  • have to/must/must haven’t (nie wolno),
  • can/may/could.
    No jest jeszcze ought to (znaczy to samo co should), ale jakoś nie zauważyłam, żeby tego używali.
  1. something/anything/nothing/everything itp.

  2. there are/there is (tam jest, tam nie ma) - ja tego ciągle używam xD
    here/there (tutaj/tam)
    Ja kilka dni temu się dowiedziałam, że jest jeszcze coś takiego jak over here i over there, bo mnie zastanawiało czemu NPC w Aionie woła do mnie ‘Over here’ xD

  3. of - jako dopełniacz
    rzeczownik jako przymiotnik
    np. rate of exchange = exchange rate (kurs walut)

  4. Both … and … (zarówno, jak)
    not only/not just … but also … (nie tylko, ale także)

  5. I takie tam drobnostki, gdzie wsadzać
    too -> także, też ,
    enough - wystarczająco, dosyć
    so, such -> tak, np. so beautiful

  6. That jako - ‘że’

  7. Just - bardzo przydatne, bo ma wiele znaczeń i zazwyczaj może zastępować słówko ‘only’.

  8. obowiązkowo conditionals

Ja mam trochę więcej wypisane, ale nie wszystko jeszcze przerobiłam :stuck_out_tongue: Za pomocą tych wyrażeń, można naprawdę dużo powiedzieć.
Oczywiście jest też cała masa innych rzeczy, które trzeba znać jak:

  • stopniowanie przymiotników,
  • kiedy się używa a/an/the, a kiedy nie ma nic - ja tego nadal nie umiem na 100% :confused:
  • możesz przerobić stronę bierną, bo oni też ciągle tego używają

Więcej istotnych rzeczy na tą chwilę nie pamiętam.

Edit: uzupełniałam o ‘must’ i ‘just’, bo totalnie mi wyleciały z głowy, a przecież też się co chwilę używa :wink:


#13

Filmy oglądam z napisami zawsze, ale nie widzę jakiegoś postępu. Ciężko określić mój poziom angielskiego, ale jakbym miał strzelać to coś koło B zdecydowanie lepiej wychodzi mi czytanie ze zrozumieniem jako takim po łebkach niż układanie własnych zdań czy wymowa. Zamówie tego profesor henry 6.0 zobaczymy czy coś to mi da.


#14

A dasz radę zobaczyć film bez napisów? Ja tak sprawdzałem siebie z 2 lata temu. Odpaliłem sobie odcinek walking dead i okazało się, że nie zrozumiałem jednego słowa przez cały odcinek.


#15

W sumie nie próbowałem, ale mówiąc szczerze za dużo nie zrozumiem, brak mi słownictwa oraz osłuchania. Chyba, że bym po raz 100tny oglądał dany film czy serial


#16

Sama na poczekaniu napisałaś teformułki czy korzystałaś z jakiegoś źródła?


#17

To mi siostra przygotowała, bo ona zawsze była na wyższym poziomie niż ja (C1) i w ogóle lubi się uczyć angielskiego, w przeciwieństwie do mnie :confused: Ona dużo pisze z ludźmi z całego świata, więc raczej wie, czego się najczęściej używa. Na przykład dowiedziałam się, że obecnie w angielskim rzadko się używa ‘which’, bo oni to uważają za przestarzałe xD
Jeśli chodzi o słuchanie, zacznij od listeningów od takiego poziomu na jakim rozuniesz, bo przynajmniej się osłuchasz. Ja na A2 wszystko rozumiem, co mówią, w B1 nie wszystko, chociaż ćwiczenia mi dobrze wychodzą, na B2 nie sprawdzałam :stuck_out_tongue: No czytanie oczywiście dużo lepiej.