No więc ja i Mr. Hania zdecydowaliśmy się na gre w WoWa na serwerze Second Order - jest to serwer klimatyczny RP-PVP ^^
No ale do rzeczy - żeby dostać tam konto trzeba napisać podanie w której opisuje się swojąfikcyjną postać... Podanie musi być pozbawione wszlekaich błędów, a uzwieżciem i Admini są bardziej upierdliwi niż ja i Mr. Hania razem wzięci Mi udało się już zdobyć konto tym samym chciałem pochwalić tym za co owe konto dostałem, proszę o oceny i komentarze
Walcie prosto z mostu!
Barim się zwę i z Przymierzem trzymam... Krasnoludem jestem jak widać... Paladyn profesją moją. Mówią, że jestem gburowaty. – Być może. A, że gadatliwy. – A jak! Skąpy? Nie wam to oceniać! Powiadają, że od rzeczy gadam jak wypiję. Jasne jest, że nie od razu, bo głowę do picia mocną mam.
Jak mnie widzą tak opisują... Mówią że jestem tłusty – nie znają się! Same mięśnie to zaiste. Kudły tłuszczem wilczym sklejone – a skąd oni to wiedzą? Powiadam jedno: nie jeden bój toczyłem, a bijatyki to hobby moje. Zaproszenia nie wysłać do mnie na jakąś to grzech ciężki jest... Blizny znaczą moje ciało... Jedne okrągłe, drugie niczym kawał steku, zaś trzecie... Ach szkoda czasu na ich wymienianie, chlubę mi przynoszą... Ba! Chwałę moją rozświetlają! O marzenia pytasz? Dziwne, ale takowych nie mam! Ha! I nie chcę mieć... Marzenia to nadzieja, a nadzieja głupim się należy! Teraz me zainteresowania chcesz poznać? Ach... Dociekły jesteś... Złoto lubię, a i ładnymi dziewczętami nie pogardzę. Alchemia mnie fascynowała, ale to dawno było i nieprawdą jest.
Pytasz czego nie lubię? Och ileż tego jest, życia nie starczy by to wymienić. Drażnią mnie chłystki, moczymordy, bandyci i lalusie, którzy za ojcowską peleryną się chowają. Koni nie lubię, krasnoludy słyną z dobrej kondycji. Może i nie jesteśmy zbyt szybcy, ale wytrzymałością przewyższamy większość sprzymierzonych ras... Z tej gadki gardło suche mam, postaw coś do picia...
Nieznajomy skinął głową i w tym samym momencie Barim dostał kufel zimnego piwa.
Podniósł go i chlupnął, w momencie jednym kufel pusty był...
- Ach! Dobre to diabelstwo. - jego głos zabrzmiał niczym lawina głazów spadających w przepaść...
Mówisz, iż historię moją poznać chcesz...
Ale czy aby na pewno? Tak? A więc dobrze...
- Karczmarzu! Jeszcze jedno nalej, przyjaciel zapłaci...
Samemu znać mi jej do końca nie dano, przebłyski niejakie mam, ale jak wtedy łeb boli!
Z tego co mi wiadomo poczęty w Dun Morogh zostałem, dokładnie gdzie? - nie wiem.
Matki ani ojca znać mi nie dano, rodzeństwa takowego nie miałem, aniżeli nie pamiętam...
Tu pamięć ma zawodzi! Jedyne następne co pamiętam to rok młodzieńczy, kiedy to w karczmie pracowałem... Pamiętam ją, była niczym ta oto, w której teraz przesiadujemy... Kilka beczek z piwem, lada i kilka stołów wraz z krzesłami... Czułem się tam jak w domu. Potem co było? Sam nie wiem. Mówiłem! Historię swą jak książkę jaką pamiętam... Ba! Książkę, której czytać mi dane nie było! Zaś następnym to co nie tak dawno było... Kowalstwem się trudziłem, konie podkuwałem... Podstępne zwierza z nich były... Pytasz o lata późniejsze? Ach, po świecie wędrowałem... Podziwiałem osiągnięcia mojej rasy. Fortece stworzone wieki temu pokryte krasnludzkimi runami mnie onieśmielały. Co robię teraz? Siedzę i opowiadam o swoim życiu... W dodatku osobie nieznajomej, którą pierwszy raz na oczy widzę. Wędruję po świecie w poszukiwaniu zabaw i bijatyk. I tak to wszystko wygląda, oto cała moja historia... Myślałem kiedyś, że dane mi będzie karczmę prowadzić, ale jak widać los inne mi życie zgotował... A i wdzięczny za to jestem! Boje toczyłem, pijackie mordy obijałem... Raz zdarzenie takie miałem... W karczmie takiej jak ta siedziałem, a tu podchodzą moczymordy dwie i bitki szukają... Myślę sobie, dam spokój, niech cali do domów swych wrócą... Na nerwy działać mi zaczęli, ja do niego odejdź jak ci życie miłe – żebym cicho to powiedział, ale krzykłem! A on nic, swoje dalej... Ja do niego: ostrzegałem! Nie słuchali, jeden z drugim moc topora mego poznał... O mój topór pytasz? Ach to złom... Zwykły, stary, po części zardzewiały szmelc... Dostałem go kiedyś od niejakiego kowala. Człeczyną był, w dodatku poczciwą bardzo. Dał mi go bo mu córkę z rąk pijaka uratowałem... A ja rad był! Bo toż to pierwsza moja broń była... Znaczy się na własność... Cóż więcej mówić... To wszystko! Życie moje wokół piwka i bijatyk się toczy, a i rad jestem, że taki, aniżeli inny mogę być. Wszystko się stało i stoi w miejscu, a ja idę dalej. Bywaj!