Wiecie co ostatnio se zjaralem grubego blanta wyjeba**m sie na dmuchanym siedzeniu Coca Coli(kiedys wygralem) wlaczylem se Rege i zaczelem rozmyslac o kretynizmie naszego gatunku. Doszedlem do wniosku ze ludzkosc do taki pasozyt w organizmie(czytaj Ziemia) taka szarancza ktora potrafi tylko niszyczyc. Gosc ktory wynalazl ekonimie i pieniadze teraz sie w grobie przerwaca. Czemu jak czlowiek chce zrobic cos dobrego to nigdy nie ma na to srodkow badz jest to nieoplacalne? Ostatnio czytalem cos o dzieciach ktore choruja na jakas dziwna chorobe(nazwa z laciny wiec nie podam). Zostal opracowany lek na te chorobe... niestety nie ma funduszy na realizacje projektu bo choruje na to okolo 4tysiecy ludzi na calym swiecie. Co powoduje ze opracowanie samego leku jest poprostu bardzo nieoplacalne. Ale by wykopac dziure w naszej pieknej matce naturze to na to sa pieniadze... bo wkonu tam jest ropa... a ona jest fajna.. odswierza powietrze i dziala relaksujaca na cala planete. Baaa i jest bardzo oplacalne... nie jest wazne to ze naturalny surowiec ten nie jest odnawialny.... i dalej przy tym stopniu wykorzystania(na bank bedzie wiekszy) zabraknie go za 200 lat... Oczywiscie sa surowce zastepcze... ale one sa "nieoplacalne". Ciekaw jestem co czul Albert Einstein jak sie dowiedziano w jaki sposob wykorzystuje sie jego(a zarazem jednoz najwiekszych odkryc) odkrycie. Faktycznie powiedzial pare madrych slow "nie wiem czym bedziemy walczyc w 3 wojnie swiatowej... ale 4 wojna bedzie bitwa na kamienie" albo "Jak my nie skonczymy z wojna to wojna skonczy znami" Ale poza tym zalamal rece... bo to co mialo pomagac ludziom sluzy glownie do niszczenia. Wszyscy lubia tak amerykanow... nie dbajac o to ze w wiekszosci przypadku to oni za to odpowiadaja... bo jak by nie patrzec zyjemy w zamerykanizowanym swiecie. Ameryke dotknol kryzys i jeeb cala gosporadka sie zaczela sypac Oni sprowadzili fast foody(dziekuje za choroby serca ameryko
)i wpiepszaja sie w wszystko
. No poprostu sa tacy kochani
. Najciekawsze jest to ze sami wybieramy przywodcow naszych przywodcow panstw a potem sie okazuje jacy oni sa. A zamiast uczyc sie na bledach to ciagle je popelniamy.. bo koles potrafi nam przyslodzic i ciach kolejna kadecja przywodcy panstwa nalezy do niego.. I tak w kolko
To jak piepszony matrix... taki blad w drzewie ewolucyjnym ktory wymykl sie z pod kontroli.(mowie o naszej rasie
)
Za 50 lat moj wnuczek zapyta sie "czemu tak spierdolilismy ten swiat... bo widzisz dziadku dzis kolega w przedszkolu pokazal mi pistolet i ja chce taki sam" A bedzie chodzil do przedszkola im. Andrzeja Leppera.
Ciekawe czy jak spadnie na nas deszcz kartofli(kumaci wiedza o co cho.. a ci co nie kumaja... to jest metafora) to czy wkoncu czegos sie nauczymy... czy dalej bedziemy brnac w to gowno.