Gra zaczyna się po zdobyciu 100 punktów honoru, a w pełni rozwija dopiero 3 rangi dalej.
Faktycznie liczba kombosów jest nieco ograniczona, jednak w momencie gdy każda broń ma je inne, dostajemy jednak spore możliwości wyboru.
Jest to gra w stylu tych, gdzie liczy się rywalizacja.
Mamy kilka trybów gry, a mobki padające po 50 na strzał to nic specjalnego i aktualnie występowało w Dynasty warriors mniej lub bardziej przez całą serię, a same NPC'e nie są zbyt istotne (nie licząc niemal nieśmiertelnych generałów, ale z nimi walczymy tylko na specjalne okazje).
W grę grałem, zaczęła się w sposób nudny, a rozwinęła na naprawdę wciągającą. Niestety...Całe piękno gry jest osadzone w trybach eventowych, codziennie między 1 a 4 rano jest wielka walka w trybie niszczenia zasobów w której bierze udział masa graczy, a raz na jakiś czas odbywają się bitwy o przejęcie kolejnej części mapy (Wei i tak to wygra) jednak w podobnych godzinach i w szybkim tempie, dlatego w praktyce można w to grać wyłącznie żyjąc w amerykańskiej strefie czasowej, lub posiadając nadmiar czasu.