Kto kilka lat temu pomyślałby, że niewinna mapka do RTS'u Blizzarda zapoczątkuje zupełnie nowy gatunek sieciowej rozwałki? Jak na złość, tak właśnie się stało. Riot Games, z twórcą legendarnej DoTA: AllStars na pokładzie, postanowiło skończyć z leciwym designem, a ograniczeniom Warcrafta powiedzieć stanowcze "NIE". Z tak skonstruowanej mieszaniny powstało League of Legends, które pomimo młodego wieku doczekało się już m.in. nagród za najlepszy tryb wieloosobowy czy strategię roku od IGN. To i wielokrotne zachęty całej masy znajomych przekonały w końcu anty-fana multiplayerowych aren(czyt. mnie) do spróbowania LoLa.
Plik, choć nie największy, z różnych względów pobierałem aż 3 dni. Dlatego strukturę gry i podstawowe mechanizmy zdążyłem już poznać. Sama rozgrywka jest prosta jak budowa cepa. Wcześniej wybranym herosem mamy dostać się na przeciwległy róg mapy i zniszczyć bazę opozycji. Oczywiście po drodze przyjdzie nam przejść obok śmiercionośnych wież strzelniczych, uporać się z co rusz wysyłanymi wrogimi jednostkami, no i w końcu, z bohaterem/-ami przeciwnika. Dodajcie do tego równoległoboczny kształt mapy i 3 ścieżki łączące bazy. Tak mniej więcej przedstawia się League of Legends. W tym wypadku, zdecydowanie mniej niż więcej...
Pierwszym wrażeniem po odpaleniu gry był... szok. Setki statystyk, duża paleta bohaterów i różnej maści czary wgniotły mnie w podłogę ogromem informacji. Bez wahania wybrałem tryb samouczka i z nadzieją nagłych objawień zacząłem przystosowywać się do sterowania, skrótów klawiszowych i nieco dziwnego interfejsu. Być może, jest to spowodowane małym kineskopem mojego starożytnego monitora, aczkolwiek większość statystyk (głównie lewy górny róg, choć nie tylko) jest prawie lub całkowicie niewidoczna. Cyferki są małe, a do tego wszystkiego wyglądają, jakby sobie z niską rozdzielczością po prostu nie radziły. Phi... dyskryminacja małych ekranów, ot co!
Chwilowo zostawiając matematyczną stronę mojej doskonałej strategii zawładnięcia światem, w pełni oddałem się samouczkowi. Plusem jest już to, że takowy się pojawił. Damski, choć w tym wypadku zdecydowanie nierelaksujący głos poprowadził mnie przez etapy od sterowania, przez eksterminację przeciwników, po sedno każdej partii czyli rozwalenie bazy przeciwnika. Choć to miły akcent, nijak wprowadził mnie w te najbardziej przytłaczające cechy LoLa. Lekko przygnębiony, sprawdziwszy całe lobby, sklep, bohaterów i resztę z bardzo wielu dostępnych cech gry, natknąłem się na możliwość gry treningowej.
Fajnie jest od czasu do czasu zobaczyć, że twórcy to nie cyborgi i że wiedzą czego gracz potrzebuje, prawda? Tak można powiedzieć o Riot Games. Gra przygotowana jest na dosłownie każdego gracza, poczynając od zupełnie nowych w gatunku, przez 'niedzielnych graczy', po mistrzów klawiatur i myszy szukających godnych rywali. Na pochwałę zasługuje na pewno szeroka paleta trybów gry. Możemy na przykład zmierzyć się u boku botów przeciw botom, lub z kumplami versus bots. Do tego w każdym wariancie możemy wybrać dowolną liczbę graczy, na przykład 3 v 3, 5 v 5, 1 v 5 itd. Totalna dowolność. Jakby tego było mało, oprócz samouczka, którego możemy odpalić w każdej chwili, możemy wybrać grę treningową, zwykłą lub rankingową. Każda różni się między innymi obecnością drabinek czy odsetkiem zdobywanego doświadczenia. "Wow" - chciałoby się rzec, ale...
... monotonność2. Może to przez fakt, że nie trawię multiplayerowych aren, może przez to, że na starym dobrym WC3 zamiast DoTĄ upajałem się tower defensami czy HLWL. Nie wiem, aczkolwiek ten tytuł w ogóle do mnie nie trafia. Niby jest ten ogrom statystyk, setki przedmiotów, tysiące kombinacji strategii, runy, czary, warcraftowy klimat, ale wciąż, to ten sam model rozgrywki razy tysiąc. Wszystkie te rzeczy, przymknęły mi oczy, po których otwarciu ujrzałem brak choćby skrawka wątku fabularnego, prawdziwie 'innych' trybów rozgrywki czy jakiejkolwiek innowacyjności. Tak wiem, wiem... Gra to przede wszystkim arena, na której możemy tłuc się u boku kamratów przeciwko klanom czy losowym grupom graczy z całego świata, a sednem gry jest znalezienie najlepsiejszej strategii. Jednak jeden tryb rozgrywki w zaledwie kilkunastu bliźniaczo podobnych wariantach, to dla gracza średnio-wybrednego (mnie) trochę za mało. Prawdopodobnie tylko ja, ale z chęcią zobaczyłbym na przykład wpleciony w grę tryb capture the flag lub chociażby oparty na tym samym mechanizmie tryb fabularny.
"Powiedział, co wiedział"... Czas chwil kilka poświęcić oprawie. Na początku, wielki plus za dźwięki i głosy. Te niczym we wspomnianym wcześniej WarCrafcie, przypominają w kogo się w aktualnie wcielamy lub co dzieje się z dala od naszego pola widzenia. Wszystkie są nagrane 'na poziomie', więc uszy zbytnio nie bolą Zanik (, lub brak) muzyki jest świetnie przyćmiewany całą gama dźwięków wprost z pola walki, dlatego muzyka - po raz kolejny zresztą =o - nie podlega mojej ocenie.
Oprawa wideo, choć z początku może wydawać się nieco niezgrana, w ferworze rozgrywki prezentuje się świetnie. Czary wyglądają tak jak powinny wyglądać, a postacie są poprawnie animowane, kulawych pokrak w grze raczej nie uświadczymy. Jedynym zarzutem może być słabe przystosowanie interfejsu, który przynajmniej na tych małych ekranach, wygląda staro i słabo, sorry. Optymalizacja jest jednak należycie wykonana, na moim co prawda wciąż dość mocnym sprzęcie, liczba klatek poniżej 59 nie spadła.
Reeeeeeeeeeeasumując, League of Legends to jak sam się przekonałem, nie tytuł dla każdego. Próżno szukać w nim bowiem jakiejkolwiek historii, różnorodności rozgrywki czy innowacyjnych rozwiązań. LoL to tylko i wyłącznie multiplayer'owa arena i o ile szukamy właśnie tego, nie zawiedziemy się. Twórcy albowiem starają się by fani kooperacyjnych aren w trybie wieloosobowym nie nudzili się, co rusz dodając nowych bohaterów, mapy itd. Na koniec, trzy słowa od ojca recenzującego - dziękuję Riot Games za uświadomienie mi, że MOBA to nie mój gatunek
Ocena:
+ Duża paleta przedmiotów, statystyk czy postaci
+ Świetne dźwięki i głosy
+ System przyjazny dla każdego typu gracza
+ Świetna optymalizacja grafiki
+ No cóż, gra jest darmowa
- Monotonność rozgrywki
- "Dziwny" interfejs; przynajmniej w niskiej rozdzielczości
- Mimo wszystko - brak jakiejkolwiek innowacyjności czy różnorodności trybów
- Ogólna powtarzalność
Ocena: 7.0