Maksymalny level w ArcheAge już wbity. Pewnemu Francuzowi zajęło to... 25 godzin

32 godziny w Guild Wars 2, 40 godzin w Elder Scrolls Online (nie licząc Veterna Ranka), 28 godzin w WildStar, teraz 25 godzin w ArcheAge. Podtrzymujemy passę MMORPG’ów, w których do osiągnięcia maksymalnego poziomu potrzeba 1-2 dni. Choć nie jest to chyba p...

Wyświetl pełny artykuł

Kolejny dowód na to, że pomysł z FF XI gdzie doświadczenie przestało napłwać po iluś tam godzinach grania tygodniowo, jest bardzo dobrym pomysłem. Nie tylko ze względu na to że młodsi gracze nie będą siedzieć na expowiskach non-stop 6 godzin w tygodniu i 12 w weeekndy, ale także ze względu na to, że wtedy nie opłacało by się bocić w takich grach (mniej problemów z raportami i zapychaniem supportu).

To także przedłużyło by to wbicie maksymalnego poziomu (wiadomo), czyli z gry cieszymy się dłużej. Gdybym miał grać w mmo z ograniczeniami dobrego dropa i zatrzymanie się wbijania lvli/expa po jakimś tam czasie w tygodniu, to pewnie rozważyłbym czytanie wszystkich questów i cokolwiek zostało napisane w grze- po co się śpiszyć, to przynajmniej zapoznam się w pełni z tym co nam dali scenarzyści.

Jestem świadom, że masa ludzi nie poszła by na to aby ich długo wyczekiwany mmo miał jakies ograniczenia, "bo przecież to mój czas i robię z nim co chcę". Myślę, że niewiele jest takich osób w Polsce, które rzucają kompletnie pracę czy szkołę aby wyexpić ich imię w rankingach PvP, gildiach czy mass pvp eventach. Co innego nasi skośni koledzy ale nie o nich mowa.

Faktycznie, nikt nie zabrania grania w jedno i to samo w wolnym czasie ale potem czytać newsa jak ten wyżej i zastanawiać się czy warto klepać max lvl skoro content (względnie) tak szybko się kończy ? Jakby ktoś miał grać po godzienie dziennie w dane mmo, to nie wbił by maxa w parę dni.

To chyba też kolejny dowód na to, że gry mmo robione są z myślą o casualach, starszych graczach- ich ograniczony życiem, czas wolny i to, że mają zazwyczaj dochód stały. Kasę ma też młody gracz, bo kto teraz nie ma paypala aby tam wlewać swoje kieszonkowe, a potem kolejno na skórki w cs:go, paczki Humble czy nawet nowy mount w ich ukochanym mmo.

Może też chodzi aby wyciągnąć od graczy kasę na grę, która faktycznie oferuje ogarnięcie max lvl w niecały miesiąc albo te parę dni dla zapaleńca. Póki się dane mmo nie znudzi większości graczom, tj. skepiki, pre-ordery, itp. to nie zamykają serwerów czy nie łączą ich. Jakby każdy nowy projekt jakiegoś mmo nie uwzględniał tego, że na ryunku jest obrzydliwa masa mmo, niezwykle do siebie podobnych, a graczy nie przybywa na świecie...

Nie wiem, może zrzędzę tylko ale jak widzę, że tu łączenie, tam zamykanie, a tam 'niby' się trzyma spoko, to przypominam sobie, że wszystko kręci się wokół kasy (inwestycja, tworzenie i realizacja, zakończenie projektu i jego wydanie na światło dzienne, zarabnianie najlepiej z zyskiem). Dlaczego to powinno mnie zatem dziwić, że nie powstaje nic dobrego, nic nowego, nic przełomowego. Albo tylko już nudzi mnie koncepcja gier mmo jaką rozumiemy dzisiaj.

32 godziny w Guild Wars 2, 40 godzin w Elder Scrolls Online (nie licząc Veterna Ranka), 28 godzin w WildStar, teraz 25 godzin w ArcheAge. Podtrzymujemy passę MMORPG’ów, w których do osiągnięcia maksymalnego poziomu potrzeba 1-2 dni. Choć nie jest to chyba p...

Wyświetl pełny artykuł