MMO oczami fuksiastego

Często piszemy o grach dobrze lub źle, ale czym się kierujemy? Nie rzadko zdarza się, że autor tekstu słabo sprecyzuje czego tak naprawdę oczekuje od produkcji, którą ocenia – czy większy wpływ na końcowa ocenę ma gust redaktora czy też wieloletnie doświadczenie w branży. Na koniec roku chciałbym nieco przybliżyć czym się kieruję przy recenzowaniu gier i jak postrzegam każdą nową produkcję. Zapraszam zatem do krótkiego artykułu o tym jak wyglądają gry MMO oczami Fuksiastego.

Ale to już było:

Duży wpływ na ocenę z mojej strony ma niepowtarzalność gry, po prostu już rzygam jak widzę kolejną grę na wzór L2 czy WoWa (na moje nieszczęście w tym miesiącu mam zrecenzować Rosh Online, o ho ho, toż to będzie festiwal obelg w kierunku tej gry), niestety ciężko teraz o produkcję, która nie będzie po prostu kolejną z listy masowo produkowanych azjatyckich MMO. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że ciężko jest wymyślić jakiś oryginalny tytuł w czasach, gdzie większość dobrych pomysłów została już wykorzystana, ale trzeba przyznać, że gdzieś tam w otchłani czyha parę niezłych i niewykorzystanych idei. Osobiście sam chciałbym zobaczyć jakiś post apokaliptyczny MMORPG, którego wykonanie będzie dorównywało klimatowi, a wszystko to za darmo – pomarzyć można… Niby jest tam parę takich pozycji między innymi Fallen Earth, ale grając w to jakoś nie doznałem ataków euforii. A co z pomysłem w stylu: zróbmy grę MMO, na wzór Mafii – gdzie każdy gracz będzie mógł przynależeć do jednej z włoskich rodzin kryminalnego półświatka lat trzydziestych w Stanach Zjednoczonych – nie, nie chodzi mi o przeglądarkową grę. A to jedynie nieliczne pomysły, które wpadły mi do głowy w ciągu pięciu minut, jestem pewien, że wy również chcielibyście zobaczyć parę innowacyjnych gier, na wzór tego co roi się w waszej wyobraźni. Może dlatego pokładałem tak wielkie nadzieje w All Points Bulletin, gdyż jest to pozycja różniąca się zarówno podłożem fabularnym jak i mechanizmem rozgrywki od reszty tych oklepanych do bólu siekanek z elfami i krasnalami w roli głównej.

4b2a_all_points_bulletin_screen.jpg

Dzień dobry, my w sprawie elfów i krasnali..

Nie ma co się oszukiwać, rzadko która pozycja wywiera na mnie fenomenalne pierwsze wrażenie. Dlaczego? Kto zaczynał od takich tytułów jak Ultima Online czy Tibia, będzie wiedział o co chodzi. W czasach gdzie prędkość Internetu tzw. „pięćset dwunastka” był objawem burżuazji, rzadko kiedy słyszało się o grach z taką ilością graczy na raz. To uczucie, że możesz gadać, walczyć czy też pomagać komuś, kto mógł się w tym samym czasie znajdować gdzieś po drugiej stronie globu było po prostu nieziemskie. Dlatego nie przekonują mnie gry z ładną otoczką graficzną, która nie wnoszą nic nowego. Tak jak wcześniej wspomniane tytuły oczarowały mnie swoimi możliwościami, które jak na swoje czasy były genialne, tak i teraz oczekuję czegoś innego. Sumując – powielanie schematów jest do d*py, chcemy czegoś nowego!

Pozostałe zgrzyty:

Niestety nastała teraz moda, na konwertowanie wszystkich znanych tytułów zarówno filmowych jak i tych z gier komputerowych w gry MMO. Ma to swoje zalety oczywiście, fajnie pograć sobie w świecie znanym z filmu, ale większość z tych produkcji to nic innego jak odgrzewanie kotleta, tylko po to żeby było i robiło pieniążki lub reklamę. Podobnie swojego czasu wyglądała moda na tworzenie filmów na podstawie gier komputerowych – czy wyszło to na dobre większości takich produkcji? Tylko nieliczne trzymały jakiś przyzwoity standard.

Co do oprawy wizualnej to chyba nie trzeba tłumaczyć – im ładniejsza tym lepiej, wiadomo. Niestety inaczej się ma sprawa ze ścieżką dźwiękową, która notabene kuleje w wielu produkcjach MMO, co jest dla mnie wyjątkowo przykre ponieważ bardzo sobie cenię muzykę, która towarzyszy mi praktycznie w każdej chwili. Do wyjątków można zaliczyć jedynie większe produkcje, które na oprawę audio nie żałują środków.

Denerwuje mnie zabieg, który twórcy stosują nader często, mianowicie trzymanie za rączkę gracza przez całą grę - zawsze znajdzie się strzałeczka lub obszar na mapie, który nam podpowie gdzie mamy wykonać zadanie. Dawniej, podejmując się zadania, gra zmuszała nas do myślenia, kombinowania jak ukończyć misję. Niestety te czasy przeminęły i naprawdę rzadko się zdarza żeby owe gry wychodziły, a nawet jeśli to nie spotykają się z aprobatą ze strony graczy, gdyż jest uważana za zbyt trudną.

Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu przybliżyłem wam mój punkt widzenia dotyczący coraz to nowszych produkcji, a jak wyglądają wasze spostrzeżenia? Na co zwracacie uwagę grając w nową grę MMO, lub z czym porównujecie dane tytuły. Na zakończenie chciałbym jeszcze życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku!

Zapraszam do dyskusji.

fuksiasty

Miło się czytało dobry tekst :).

Często piszemy o grach dobrze lub źle, ale czym się kierujemy? Nie rzadko zdarza się, że autor tekstu słabo sprecyzuje czego tak naprawdę oczekuje od produkcji, którą ocenia – czy większy wpływ na końcowa ocenę ma gust redaktora czy też wieloletnie doświadczenie w branży. Na koniec roku chciałbym nieco przybliżyć czym się kieruję przy recenzowaniu gier i jak postrzegam każdą nową produkcję. Zapraszam zatem do krótkiego artykułu o tym jak wyglądają gry MMO oczami Fuksiastego.

Ale to już było:

Duży wpływ na ocenę z mojej strony ma niepowtarzalność gry, po prostu już rzygam jak widzę kolejną grę na wzór L2 czy WoWa (na moje nieszczęście w tym miesiącu mam zrecenzować Rosh Online, o ho ho, toż to będzie festiwal obelg w kierunku tej gry), niestety ciężko teraz o produkcję, która nie będzie po prostu kolejną z listy masowo produkowanych azjatyckich MMO. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że ciężko jest wymyślić jakiś oryginalny tytuł w czasach, gdzie większość dobrych pomysłów została już wykorzystana, ale trzeba przyznać, że gdzieś tam w otchłani czyha parę niezłych i niewykorzystanych idei. Osobiście sam chciałbym zobaczyć jakiś post apokaliptyczny MMORPG, którego wykonanie będzie dorównywało klimatowi, a wszystko to za darmo – pomarzyć można… Niby jest tam parę takich pozycji między innymi Fallen Earth, ale grając w to jakoś nie doznałem ataków euforii. A co z pomysłem w stylu: zróbmy grę MMO, na wzór Mafii – gdzie każdy gracz będzie mógł przynależeć do jednej z włoskich rodzin kryminalnego półświatka lat trzydziestych w Stanach Zjednoczonych – nie, nie chodzi mi o przeglądarkową grę. A to jedynie nieliczne pomysły, które wpadły mi do głowy w ciągu pięciu minut, jestem pewien, że wy również chcielibyście zobaczyć parę innowacyjnych gier, na wzór tego co roi się w waszej wyobraźni. Może dlatego pokładałem tak wielkie nadzieje w All Points Bulletin, gdyż jest to pozycja różniąca się zarówno podłożem fabularnym jak i mechanizmem rozgrywki od reszty tych oklepanych do bólu siekanek z elfami i krasnalami w roli głównej.

4b2a_all_points_bulletin_screen.jpg

Dzień dobry, my w sprawie elfów i krasnali..

Nie ma co się oszukiwać, rzadko która pozycja wywiera na mnie fenomenalne pierwsze wrażenie. Dlaczego? Kto zaczynał od takich tytułów jak Ultima Online czy Tibia, będzie wiedział o co chodzi. W czasach gdzie prędkość Internetu tzw. „pięćset dwunastka” był objawem burżuazji, rzadko kiedy słyszało się o grach z taką ilością graczy na raz. To uczucie, że możesz gadać, walczyć czy też pomagać komuś, kto mógł się w tym samym czasie znajdować gdzieś po drugiej stronie globu było po prostu nieziemskie. Dlatego nie przekonują mnie gry z ładną otoczką graficzną, która nie wnoszą nic nowego. Tak jak wcześniej wspomniane tytuły oczarowały mnie swoimi możliwościami, które jak na swoje czasy były genialne, tak i teraz oczekuję czegoś innego. Sumując – powielanie schematów jest do d*py, chcemy czegoś nowego!

Pozostałe zgrzyty:

Niestety nastała teraz moda, na konwertowanie wszystkich znanych tytułów zarówno filmowych jak i tych z gier komputerowych w gry MMO. Ma to swoje zalety oczywiście, fajnie pograć sobie w świecie znanym z filmu, ale większość z tych produkcji to nic innego jak odgrzewanie kotleta, tylko po to żeby było i robiło pieniążki lub reklamę. Podobnie swojego czasu wyglądała moda na tworzenie filmów na podstawie gier komputerowych – czy wyszło to na dobre większości takich produkcji? Tylko nieliczne trzymały jakiś przyzwoity standard.

Co do oprawy wizualnej to chyba nie trzeba tłumaczyć – im ładniejsza tym lepiej, wiadomo. Niestety inaczej się ma sprawa ze ścieżką dźwiękową, która notabene kuleje w wielu produkcjach MMO, co jest dla mnie wyjątkowo przykre ponieważ bardzo sobie cenię muzykę, która towarzyszy mi praktycznie w każdej chwili. Do wyjątków można zaliczyć jedynie większe produkcje, które na oprawę audio nie żałują środków.

Denerwuje mnie zabieg, który twórcy stosują nader często, mianowicie trzymanie za rączkę gracza przez całą grę - zawsze znajdzie się strzałeczka lub obszar na mapie, który nam podpowie gdzie mamy wykonać zadanie. Dawniej, podejmując się zadania, gra zmuszała nas do myślenia, kombinowania jak ukończyć misję. Niestety te czasy przeminęły i naprawdę rzadko się zdarza żeby owe gry wychodziły, a nawet jeśli to nie spotykają się z aprobatą ze strony graczy, gdyż jest uważana za zbyt trudną.

Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu przybliżyłem wam mój punkt widzenia dotyczący coraz to nowszych produkcji, a jak wyglądają wasze spostrzeżenia? Na co zwracacie uwagę grając w nową grę MMO, lub z czym porównujecie dane tytuły. Na zakończenie chciałbym jeszcze życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku!

Zapraszam do dyskusji.

fuksiasty