Pogadanka albo rant. Community i mikrotransakcje. Nie wiem, nie mam dobrego tytułu

a co z resztą przedmiotów, stroje które były w poprzednich eventach walentynkowych? Ano trafiają do item-shopu za realną gotówkę.

Czy to dobrze czy to źle - kwestia sporna. W większości MMO przedmioty z eventów nie są dostępne po jego zakończeniu, więc daje to możliwość nowym graczom zdobycia ich. Osobiście nie mam nic przeciwko dodawaniu przedmiotów już niedostępnych do zdobycia w normalny sposób, w wyniku zakończenia eventu- a zwłaszcza jeżeli mowa o strojach/wierzchowcach, które były dostępne tylko na FanFest.

Niestety, ale często tak bywa że ślepe rzucanie pieniędzy w ogromnego wydawce jak Square Enix nie sprawia że osoby pracujące nad tą(tę) grą mmo dostaną podwyżkę.

Temat poruszany wiele razy i wciąż jest gorąca dyskusja na jego temat na oficjalnych kanałach - zespół tworzący przedmioty do IS (nie mówię tutaj o tych z poprzednich eventów, a czysto stworzonych do IS) to tak jakby “osobny byt”. Wiele osób zasłania się argumentem, że gdyby nie było IS, to te przedmioty nigdy nie pojawiłyby się w grze. Ma to jakiś względny sens, jeżeli mówimy o grupie dodatkowych “concept artist” i gra sama w sobie nie cierpi na tym, ale pojawia się tutaj problem jak dużym wpływem jest sam Square Enix - wystarczy spojrzeć na ostatni event wielkanocny, który zawsze obraca się wokół jajek i pewnego spriggana. W tym roku pojawił się mount - spriggan i wszyscy byli pewni, że będzie on nagrodą za event, a tym czasem pojawił się w IS.

Moim punktem jest, co możemy tolerować, a co nie, gdzie dajemy linie startową i końcową jeśli chodzi o mikrotransakcji, zawsze się zaczyna od czegoś małego, tutaj parę dolarków za strój, tutaj kolejne dolarki za przedmiot z poprzedniego eventu, tutaj za fajnego mountcika. A co dalej?

Dla mnie sprawa jest banalnie prosta i sprowadza się do proporcji zawartości dodawanej do gry w stosunku do zawartości dodawanej do IS. Mówisz, że grasz w różne MMO, w tym GW2, więc porównaj sobie ilość przedmiotów wyglądowych, jakie ANet wprowadza “w grze” z dodatkiem, a ile jest dodawane do IS.

Ale w przypadku gdzie płacisz miesięcznie za grę, kupujesz ich dodatki, i grasz od lat w tą grę, po czym niczym nagle jak twój stary najebany znienacka wyskakuje policzkuje cie w ryj tym “Oh, sorry nie brałeś akurat udziału w evencie poprzednim, daj mi 7$ i coś tym zrobimy”

Znowu, preferuję opcję “możesz zapłacić, a będzie Ci dane” niż “nie grałeś wtedy, sorry, ale goń się”.

gdzie często opcje pomalowania gearu którego lubisz są schowane za robienie hardkorowego contentu albo(Savage Raid, etc…). Albo nie lubię faktu że moja postać może nosić damską suknie ślubną, ale żeby nosić płaszcz skórzany dla Ninja/Rouge na twojej klasie dystansowej to surowe NIE

Po części fakt, ale również nie. Fakt, niektóre “ładne” wyglądy są schowane za progresją end-game, ale to akurat dobrze, daje pewien argument do robienia jej i “szpanu”, zwłaszcza kiedy mowa o Ultimate’ach. Nie, ponieważ bardzo często gear raidowy, z opcją kolorowania pojawia się w następnym dodatku i wypada z dungeona. Trzeba trochę poczekać, fakt, ale jest to opcja.

Nigdy nie jestem w stanie rozumieć czemu ludzie w tej grze, biorą tak seryjnie słowa jakiegoś obcego fagaska którego nigdy nie spotkają ponownie w grze, i za wszelką cenę chcą bronić wszystkiego związanego z tą grą.

SE stworzyło ToS w którym, nawet za napisanie “hey” na czacie możesz dostać ostrzeżenie, bo nie zacząłeś z dużej litery i ktoś poczuł się pokrzywdzony. Jest to absolutnie debilne, fakt, ale niestety staje się normą, nie tylko w grach MMO.

Co jeśli gra jest mechaniczni i wizualnie dobra, gameplay jest przyjemny, ale posiada mikrotransakcje, jak się z tym czujecie, czy takie gry powinny dostawać przepustkę?

Ahh, crème de la crème tej dyskusji. Jeżeli MMO sprawia frajdę to każdy IS jest akceptowalny. W FFXIV jest bardzo łagodny w porównaniu do innego MMO w które obecnie gram, Dungeons & Dragons Online, gdzie w IS jest dosłownie wszystko, jednak tam to nie przeszkadza (zbytnio) z tego powodu, że prawie wszystko można zdobyć za darmo, jeżeli poświęci się odpowiednio dużo czasu.

Nie chce mi się odnosić do wszystkich komentarzy, bo w większości to rzucanie mięsem, ponieważ temat jest na głównej, ale jest jedna perełka, którą wychwyciłem.

Powiesz, że uważasz, że z patcha na patch ilość contentu jest mniejsza i gra ci się nudzi?

Nie, gra nie dostaje coraz to mniej contentu z dodatku na dodatek. Jest to częsty argument ponieważ “kiedyś były 3 dungi co cykl, a teraz jest jeden i to co 2 cykle”. Jeżeli spojrzysz całościowo na to, co zostaje dodane, to ilość jest mniej więcej taka sama. Problem leży w jakości tego contentu. Prawie cały “unikalny content”, który został dodany w Shadowbringers jest jednym wielkim RNGrind festem - ocean fishing, ishgard restoration, nawet Bozja. Jest po prostu cholernie nudny i powtarzalny, do tego możesz z niego wyjść z niczym, co zabija całą chęć robienia go. Ale takie same były te dungi, którzy gracze na end-game robili raz-dwa podczas ruletki. Różnica między “starym” a “nowym” nudnym contentem jest taka, że stary wymagał grania z drużyną. Obecny wymaga grania z randomami albo solo.
A to, że gra Ci się nudzi, to norma, każda gra w końcu Ci się znudzi i nie będziesz miał co robić, zakładając, że nie masz ludzi, żeby w nią grać. Ponieważ najlepszym i najbardziej trzymającym przy grze “contentem” w MMORPG są ludzie.

2lajki

Gram od premiery… Nigdy nie dostałem bana nikt z moich znajomych nie dostał bana…baa nawet nie było żadnej rozmowy z gm… Legendy… Reszta event spoko nowy Item do kolekcji do glama
Ludzie mówiący SLABA GRA… NIGDY NIE DOSIEGNELI NAWET KONCA PODSTAWOWEJ CZESCI GRY DZIEKUJE DOWODZENIA A I ITEM SHOP W FF JEST W 100 % OK

Doskonale, człowiek który gra od premiery na pewno będzie w stanie wytłumaczyć mi pewne rzeczy, na spokojnie jak kolega z kolegą. Idealnie zakończyłem moją grę na końcu podstawowej części gry. Nie jestem hejterem, dlatego proszę abyś wysłuchał mnie do końca, grasz od premiery więc musisz coś w tej grze znaczyć.
Jest to jedno z topowych MMORPGów, zaraz obok WoWa, ESO i GW2, dlatego musiałem w to zagrać, zwłaszcza że była wersja trial i nic nie traciłem, świetna okazja na spróbowanie gry. Moje pierwsze wrażenia były okropne, moja początkowa zbroja skórzana wydawała okropnie wkurzające dźwięki z każdym krokiem, lokacje nie sprawiały otwartego świata, niektóre questy polegały na zabiciu potworów lub zbadania czegoś, powrocie do miasta i pójścia jeszcze raz w to samo miejsce z ograniczonym skillem sprintowania, a postać nie miała animacji w której jednocześnie poruszała się i atakowało, po prostu ślizgała się po ziemi. Jak napisałem wcześniej, nic nie straciłem bo trial był darmowy, uznałem że nie dam rady przejść początku gry. Z czasem opinie o tej grze rosły coraz bardziej, a ja lubię próbować jeszcze raz, ale skończyło się tak samo. Słyszałem że gra jest w późniejszej fazie świetna, zaś początek gry słaby przez który trzeba przejść, a ja tego nie dałem rady zrobić. Po długim czasie była świetna okazja na wszystkie dodatki w cenie jednego, w tym Shadowbringers, dlatego jako wieloletni gracz MMORPGów zakupiłem grę z myślą że jak kiedyś coś zrobią z początkowym przechodzeniem questów to będzie to idealna okazja do zagrania, a kiedy ogłosili aktualizację z odchudzeniem podstawki to wyczekiwałem aż wejdzie na servery, nie mogłem mieć lepszej okazji. Nie jestem casualem, ale też nie jakimś hardcorowym graczem, jednak zdecydowałem że przejdę przez podstawkę. Nie można w końcu oceniać gry kiedy nawet nie przeszło się początku. Jedziemy, nie ma odwrotu tym razem.
Pierwsza rzecz który mnie denerwowała to klaustrofobiczne mapy. Nie były one zbyt wielkie i swobodne, a poruszanie się po nich było lekko drewniane, tym bardziej że na low levelu kryształy “Aetheryte” wydawały się być dla mnie nieopłacalne. Odkrywanie innych map i nowych punktów do teleportacji było skomplikowane bo połączenie instancji (trudno jest mi nazwać to grą open-world ) jest okropnie nieczytelne, to połączone linie kropek, “jednak spokojnie, następne lokacje na pewno będą ładne, nie zobaczyłem jeszcze wszystkiego”.
Początkowe joby polegały na łączeniu dwóch ataków, a jeśli chciało się wykonać w międzyczasie trzeciego to nie miało to sensu bo każdy atak dzieli to samo CD. O ile robienie ścieżki fabularnej nie było ciekawe to rotacji skilli do otrzymania Soul Crystala nie poprawiała tego, ale mówiono że początki miały być ciężkie, oczywiście pod względem nudy.
Nie byłem za bardzo skupiony na fabule gdzie jakiś NPC kazał mi coś zebrać, jakieś grzyby, to normalne że na początku jestem chłopcem na posyłki, dlatego nie dziwiło mnie że cutscenki nie mają voice actingu, pewnie później będzie ciekawiej i myślałem że to już ten moment, moment w którym Minfilia Warde przemówiła pierwszy raz, ale dało mi to do zrozumienia że to też nie uprzejmi mi gry. Postacie gadały jak androidy, bez emocji, a takie cutscenki z podkładanymi głosami to wciąż była rzadkość. Zapewne angielski dubbing nie był tak dobry jak japoński.
W międzyczasie miałem pierwsze dungeony czy tam duty findery, nie pamiętam już jak to się nazywało. Wyszukiwanie party zajmowało absurdalnie długo bo była to wczesna gra, a ja byłem DPSem, to zrozumiałe. Dungeon był wymagany do dalszej fabuły, więc cieszyłem się kiedy po 25 minutach nareszcie się zaczął. Gość który tankował był totalnym niszczycielem, całe pary ledwo nadążało, ale były momenty w których musiał być uleczony. Ja natomiast nie byłem jeszcze Dragoonem, nie wiedziałem o tym, dlatego od razu po zakończeniu wszystkiego jeden z członków party mi wytłumaczył to, a nawet oferował podróż do miejsca gdzie rozpoczyna się quest na lepszego joba Lancera. Była to dosłownie pierwszy pozytywny aspekt gry, doceniłem jego pomoc i podziękowałem bardzo, poczatowałem trochę, ale źle bym się czuł gdybym zmarnował czas na podróż tak daleko tylko dla mnie, już wystarczająco dużo dla mnie zrobił. Wszyscy gracze których napotkałem potem byli wyluzowani i pozytywni. Na pewno nie jest się banowanym bez powodu, gracz z wieloma wyexpionymi jobami bez problemu używał słowa “shit”, gdyby wiedział że by dostał bana to na pewno by tego nie napisał.
W międzyczasie musiałem użyć poradnika na zdobycie chocobo, normalnie ogarnięcie tego by mi zajęło dużo czasu, nawet jeśli czytałem porady gry. Wbiłem nareszcie 50 poziom, mogłem zrobić prostego questa na klasę Red Mage, od początku celowałem w zdobycie go. Przyznam że poczułem różnicę w klasie. Miałem dużo skilli na starcie, rotacja polegająca na ładowaniu czarnej i białej many pokazało mi że te godziny questowania naprawdę są warte późniejszych skilli. Niestety nie ma tutaj przycisku (i nie można go przypisać) do zatrzymania castowania spella, co było kluczowe kiedy użyło się złego skilla, ale grasz od premiery i wiesz zapewne że źle użyty czar może się ładować nawet 7 sekund. Żeby zatrzymać skilla, trzeba się ruszyć WSADem lub skoczyć, to nie była więc klasa dla mnie więc wybrałem samuraja. Przeszedłem finalny dungeon podstawki który trwał więcej niż 30 minut przez niepomijalne cutscenki, nawet jeśli wszyscy w party by na to zagłosowali, a one same oczywiście nie miały podłożonych głosów. Poprzedni dungeon (wybacz jeśli nazywam to dungeonowami, wiesz o co chodzi) też miał cutscenki, ale był krótszy i dawał tyle samo tych czerwonych książek za które kupowało się set Ironworks. Znalezienie takie paty to około 20 minut, a cutscenki są niepomijalne jak wspominałem, nawet jeśli wszyscy by chcieli zagłosować na ich pominięcie, ale niestety był to najbardziej efektowny sposób na wyframienie tego.
Więc tak:
-Skończyłem podstawkę lub jak wolisz “dosięgłem końca podstawowej części gry”
-Uzbierałem najlepsze EQ jakie mogłem z moim doświadczeniem początkującego gracza, wydawało mi się z informacji zdobytych że tak właśnie było.
-Nauczyłem się podstawowych mechanik klasy
Nareszcie po tych męczarniach pora na zasłużoną dobrą część gry, ohohohoh czysta przyjemność aż do endgame Shadowbringers.
Jeśli ktoś odpuścił wcześniej to jest totalnym noobem, casualem, nie ma prawa mówić złego słowa o tej grze…dopóki nie dojdzie do questów po podstawce, ale przed Heavensward. To jest dopiero prawdziwy test wytrwałości. Przysięgam, od lat nie miał bardziej monotonnego czasu spędzonego z MMORPGiem. Latanie po wszystkich miastach żeby pogadać z jedną osobą, wrócenie do innego miasta, pogadanie z inną osobą na drugim końcu mapy w świecie to jest norma, walka jest rzadka, ale nie rzadsza niż cutscenki z dubbingiem. Gdybym nie miał tego mounta który z jakiegoś powodu na jednych mapach rusza się szybko, a na innych wolniej (już mnie to nawet nie obchodziło) to bym oszalał, gdyby nie było tych wielkich kamieni do teleportacji to bym teraz gadał z tobą innym tonem. Nie mogłem uwierzyć w to, że chciałem mieć znowu misje podobne mechanicznie do podstawki. Robiłem questa za questem, ale według wiki wciąż miałem dużo przed sobą. Nie dałem rady, po prostu nie dałem rady.
Teraz odpowiedz szczerze. Czy te całe levelowanie było zabawne? Czy była jakaś rzecz która mi urozmaiciła to wszystko poza innym graczem? Czy te proste cutscenki fabularne w których postacie nawet nie pokazują emocji chociażby wykonując jakiś gest pełnym ciałem, a nie robieniem jakiś prostych, głupich wyrazów twarzy i wolnym przytakiwaniem głową. Rozumiem że fabuła to nie polega na animacjach i efektach, tylko treści, ale wszystko jest zrobione w taki sposób że postacie nie mają charakteru, nawet nie pamiętam jak brzmiały ich głosy, usłyszenie ich to rzadkość, a jak już to są odegrane słabo, książka byłaby lepszym rozwiązaniem, nawet dla tych co nie lubią czytać, więc co ma gracza trzymać przez ten czas?. Nie zrozum mnie źle, dostrzegłem w grze wiele plusów, zdecydowanie najbardziej unikalny system cratingu, wyjątkowy i niestandardowe mechanicznie klasy, tani system glamour na który nawet ja mogłem sobie pozwolić, osobne inventory na wyposażenie, jak i na zwykłe itemy, wygodna zmiana klasy. A pewnie jest jeszcze wiele mocnych stron do których nie mam siły dojść. Zgadza się, osoby które mówią że to słaby gra “nigdy nie dosięgneli nawet końca podstawowej części gry” i dlatego właśnie mają prawo tak mówić.

Więc teraz mi wytłumacz tą rzecz o którą poprosiłem cię na początku. Czy dla tych osób jedyny powód do grania to przekonanie że późniejsza część gry będzie dobra? Pytam jako osoba która zapłaciła, pograła do końca podstawowej części gry i dała kilka szans tej grze.

Jeśli item shop w FF jest w 100% OK to nie można tego powiedzieć o abonamencie. Zakupiłem wcześniej w promocji wszystkie dodatki i moje konto przestało być trialem, co jest normalne, ale to NIE JEST NORMALNE ŻE MUSZĘ KUPIĆ ABONAMENT ŻEBY ZACZĄĆ POBIERAĆ GRĘ W LAUNCHERZE. Muszę posiadać multikonto z trialem, pobrać zawartość traiala, kupić abonament i pobrać dodatki za które zapłaciłem na main koncie bo są pobierane osobno. Nie mam problemu z wydawaniem pieniędzy na gry, ale to jest chamstwo dla tych którzy nie mają szybkiego internetu, a to wszystko nie waży mało, co by było dopiero jakby każda cutscenka miała dubbing…być może to moja wina, obecnie jest pandemia i od tylu lat nie można było tego lepiej zrobić, a ja jestem zwykłym hejterem i ignorantem, rozwiązanie to po prostu kupienie bardzo szybkiego internetu.

Jeszcze Twój stary, nie zapomnij o nim bo do tego posta rodem z szamba tylko jego brakuje xD

Błąd numer jeden - nic nie musisz. Robisz co chcesz. Jeżeli gra nie przypada Ci do gustu, to w nią nie graj, nie czuj presji społecznej na granie w nią.

Zbroje w FFXIV nie wydają żadnych odgłosów, ani nigdy tego nie robiły, nawet w 1.0.
Zostałem poprawiony, materiał butów (skóra/materiał/metal) wpływają na odgłos poruszania się. Zwracam honor, nigdy tego nie zauważyłem. Da się to zredukować w opcjach.

Nie wiem, czym początkowe mapy w FFXIV różnią się od tych, dajmy na to, w GW2. Są wyraźnie zaznaczone miejsca przejścia z jednej mapy do drugiej, a początkowe lokacje (z jednym wyjątkiem) są bardzo horyzontalne, bez eksploracji dół/góra. Nigdy też nie słyszałem, aby ktokolwiek miał jakikolwiek problem z mapami w podstawce, więc proszę o rozwinięcie.

Można też wcisnąć Escape. Albo zmienić w keybindach opcję anulowania.

Preatorium ma dubbing od drugiego spotkania z Gaiusem.

Tak. Tak.

Nie. Widzisz, na tym polega Twój problem, tak jak i 90% ludzi narzekających na FFXIV, a zwłaszcza na early-game - branie komentarzy z leldita “przebolej początek, potem będzie fajnie” na poważnie. FFXIV jest bardziej jRPG niż MMO i podchodzi zarówno do rozwijania postaci, jak i do historii, w sposób bardzo zbliżony do klasycznego jRPG. Ktoś tam wcześniej narzekał na to, że konieczność przejścia wszystkich dodatków to śmiech na sali - otóż nie. Nie kupujesz gry jRPG, żeby pominąć całą zawartość i zająć się tylko superbossami, jak w Xenoblade Chronicles, starych Finalach czy Personie. Czy to dobrze, czy to źle - kwestia sporna.

Nie, nie jest.

2lajki

Rozumiem że pierw wyjeżdżasz samochodem z selonu na ulicę i parking a dopiero potem płacisz :smiley: ? Jeśli masz normalnie dostosowany internet to FFXIV pobiera się w 30 minut. Poza tym masz możliwość zrobiona konta trialowego jeśli aż tak cebulisz na subksrybcji.

Zbroje wydają dźwięki w zależności od materiału z którego są, zapenwe chodziłeś w jakiś trzewikach i stąd ten “irytujący dźwięk”

Jeśli chodzi o zwiedzanie map hmm, nie mamy autotrackera ale też nie miałem problemów z odkrywaniem.

Jeśli chodzi o levelowanie to w pewnym momencie zapomniałem jaki mam poziom postaci bo zwyczajni przez 200 godzin gry nie musiałem się tym przejmować :slight_smile:

Fajnie, że można z kimś normalnie podyskutować.
Zgadzam się, że zapewne jakby tak to wszystko dodać, to ilość contentu będzie porównywalna. Kwestią dyskusyjną jest to, czy to co dali jest warte tego, co nam zabrali :smiley: Zredukowana ilość dungów do 1, klasowe questy przerobione na role, żeby było ich mniej i zabrany deep dungeon - jedyny względnie wymagający 4-osobowy content w grze - żeby dostać Ocean Fishing i Ishgard Restoration?
Może po prostu nie jestem już do końca ich targetem, ale wolałbym, żeby takich kompromisów nie robili.
Chciałbym, żeby ktoś z góry zwiększył im po prostu możliwości.
Nie chcę, żeby to zawsze było tak, że zabierzemy wam a), żebyście dostali b).
Takie są moje oczekiwania od gry, która z tego co się chwalili, przeżywa swój najlepszy okres jeśli chodzi o ilość graczy.
Żeby po prostu mogli zrobić więcej, a nie w najlepszym razie tyle samo. W większości słyszymy wytłumaczenia albo właśnie tak jak powyżej, czyli nie zrobiliśmy tego i tego, bo musieliśmy zasoby przekierować na to i to, albo słynne ograniczenia serwerowe, w przypadku takich rzeczy jak ilość slotów w glamour dresserze itd.

square enix skończyło się po tym jak wydawali swoje jakże to wspaniałe edycje kolekcjonerskie bez końca odgrzewanego kotletu który dawno zmarł, zostali tylko ludzie zaślepieni.

Oddalić się jak najdalej i zapomnieć, że istnieją.

W sumie to nie potrafię powiedzieć w pełni o co ci tak naprawdę chodzi…
Jeśli chodzi o moją osobę nigdy nie miałem tego problemu choć faktem jest to że mogę być złą osobą do takiej rozmowy bo mam już na karku 29 lat a fanem final fantasy jestem od czasu pierwszych części jakie ja grałem jeszcze na ps1
Pewne mechaniki przeszkadzają inne pomagają tak jest z każdą grą jedne rzeczy w grze się lubi inne nie moją osobą Lubi finał fantasy bo jest tam genialna fabuła i świat który znam i także ludzie z których znam się od lat :slight_smile:

Dziękuję mimo wszystko za wysłuchanie mnie na spokojnie Shinaako. Jak już mówiłem, gra ma wiele plusów (nie wspomniałem być może tak bardzo o tym jakbym chciał i tak już była ściana tekstu) i na pewno kiedyś wrócę spróbować jeszcze raz, tym z razem z myślą że podstawka za mną.

Bracie Konsera Gier, rozumiem że za jedzenie w restauracji, która jest oddalona od twojego domu o godzinę drogi autem, płacisz dwie godziny przed dotarciem tam, jednak nie za rezerwację, ale za jedzenie które jest od razu po zapłacie robione, a od ciebie zależy czy dotrzesz na czas żeby było cieple. Może ci nawet coś wypaść przez ten czas w pracy, ale twoja wspaniała kolacja już jest w restauracji gotowa i jeśli narzekasz że jest zimne to jesteś to twoja wina, bo ja mieszkam na przeciwko i mam tam minutę drogi.
Wybacz że musiałem dać ci takie absurdalne porównanie, ale to jest lepsze określenie na to, jak to wygląda. Rozumiem że ESO, GW2 i WoW rozpieszczają graczy funkcją pobrania klienta gry przed zaczęciem gry, to jest oznaka słabości, albo po prostu oczekuję zbyt dużo i jestem biednym polskim cebulakiem który musi w pełni mieć satysfakcję z każdego wydanego grosza. Ciesze się też że wziąłeś najmniej ważne szczegóły, jak buty które przeszkadzały mi przy pierwszym podejściu. Celem mojej wypowiedzi było to, że prawie każdy zapatrzony a grę gracz FF14 nie może się pogodzić z faktem że gra zaczyna się za pozwoli i jeśli ktoś powie że gra jest słaba “to nawet nie doszedł do endgamych rajdów i jest hejterem, taki jest styl gier jRPG”, nie odnoszę się oczywiście do Aranisusa, ty jesteś spoko gościem, tylko o większości typowych obrońców którzy wyłapują tylko negatywną części opinii, a przez długi czas widziałem wiele takich sytuacji.
Nie żałuję tego że przeznaczyłem czas na tę grę, żałuję że gra nie urozmaicił mi go tyle żebym czerpał zabawę przez zawartość podstawki.

Dawno już nie czytałam na forum tak dużej ilości bzdur.

Po pierwsze, ludzie zapominają, że dochody ze sprzedaży dodatków i opłacania abonamentu nie zasilają dalszych prac nad FFXIV, a nad innymi tytułami SE, i w zasadzie jedynym dochodem adresowanym bezpośrednio do “czternastki” jest właśnie dochód ze sprzedaży przedmiotów kosmetycznych w IS. Możemy kłócić się, czy taka decyzja była słuszna, ale pozostaje nam ufać, że SE zatrudnia specjalistów w tym temacie i ukazanie się wielu nowych tytułów jest zasługą popularności właśnie naszego MMORPG. Sam IS jest zresztą całkowicie nieinwazyjny i bardzo dobrze wyważony w porównaniu z contentem, który otrzymujemy w cenie abonamentu. Nadal zdecydowaną większość mountów i strojów możemy zdobyć w grze, nadal możemy zmienić wygląd postaci za walutę in-game (płatna opcja obejmuje dodatkowo zmianę rasy i/lub płci), nadal nasza postać może wziąć ślub z postacią innego gracza (płatne są jedynie opcje zawierające dodatkowe bonusy, jak np. mount dla nowożeńców). Dodatkowo płatne są jedynie boosty, ale z nich zazwyczaj korzystają osoby, które tworzą nową postać i po prostu nie chcą już przechodzić całego contentu od nowa. Za pieniądze możemy też zmienić nazwę postaci czy serwer, ale to raczej standard w grach MMORPG. Możemy co najwyżej kłócić się, czy dobrą opcją jest możliwość zakupu przedmiotów z poprzednich eventów, ale ja akurat cieszę się, że taka opcja istnieje.

Kolejną rzeczą jest rzekoma skala fanbojstwa graczy FFXIV. Polecam poczytać oficjalne forum gry i zobaczyć, jak wiele osób narzeka na wprowadzane zmiany lub decyzje devów (sam wątek, w którym gracze wyrażają niezadowolenie z powodu gender-locka rasy Viera ma ponad 1300 stron!). Jasne, w każdym tytule znajdą się fanboje, którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że decyzja podjęta przez twórców gry może komuś nie odpowiadać czy nawet zadecydować o porzuceniu tytułu, ale mam wrażenie, że zdecydowanej większości daleko społeczności do wychwalania devów pod niebiosa. Sami twórcy zresztą biorą sobie do serca feedback graczy i sporo elementów w grze pojawiło się właśnie z tego powodu (ludzie np. narzekali na niedostateczną ilość healerów, więc w kolejnym dodatku dołączy nowa klasa lecząca). Wystarczyło obejrzeć ostatni annoucenement, w którym Yoshi-P czytał czat na żywo, odpowiadał na pytania i odnosił się do wielu kwestii na zasadzie “Ponieważ wiemy, że o to prosiliście, wprowadzimy to i to”. A że nie wszystkie zmiany czy ulepszenia da się wprowadzić od razu i nie każdemu można dogodzić - to inna kwestia.

Odnośnie community, to zawsze mnie dziwi narzekanie na fakt, że nie możecie sobie bezkarnie wejść do gry i kogoś powyzywać lub poobrażać tylko dlatego, że miał czelność ubrać postać w strój, który się Wam nie podoba. Nic Wam też nie da wyklinanie ludzi na dungeonach. Jeżeli nie chcecie robić grupowego contentu z nowicjuszami czy bardziej causalowymi graczami, to po prostu znajdźcie sobie progresujące FC. Serio, wyłapanie bana w tej grze świadczy jedynie o braku kultury.

Z do samej gry - nie jest to produkcja dla każdego i w związku z tym nie ma szans, żeby podobała się wszystkim. To casualowe i mocno nastawione na social MMORPG z rozbudowaną fabułą i mechanikami znanymi ze starszych odsłon serii. Jeżeli komuś na powyższych kwestiach nie zależy i woli non-targetowy system walki, to się w nim zapewne zwyczajnie nie odnajdzie. Nie ma co się przekonywać na siłę, szczególnie jeśli od samego tytułu odbiło się parę razy.

2lajki

Przepraszam ale siebie w to nie mieszam, nie bez powodu zostawiłem twoją matkę, jak zobaczyłem co się urodziło z naszych igraszek to od razu wiedziałem ze najlepiej brać nogi za pas.