Jakis czas temu przeprowadzilem się, i byłem zmuszony podpisać umowe na internet bezprzewodowy a nie stacjonarny, z przyczyn niezależnych ode mnie.
Niby wszystko git, net 8 mega co mi starcza w zupełnosci.
No i tutaj mam problem.
Otóż mój genialny internet z firmy Orange, notorycznie, ale to NOTORYCZNIE traci zasięg. Granie w MMO jest niemożliwe, bo co minute mam relogi, przeglądanie neta to koszmar, wnioskuje że będe musiał z 5 razy odświeżyć stronke, by wogóle mi ten temat poszedł.
I tutaj moje pytanie - czyja to jest wina?
Mam ten problem na 2 komputerach, w tym jeden zakupiony 2 miechy temu, a na jednym kompie wogóle internet się nie odpala.
Ja jestem raczej zielony, i na 99% gdy pójde do Orange, to zaczną sypać różnymi tekstami, że jest to moja wina bo coś tam coś tam.
Jest w modemie taka blaszka srebrna, pod nią wkłada się karte SIM, i są na niej dwie kreski, które sam przypadkiem zrobiłem. Oczywiście są one z wierzchu, więc wydaje mi się, że ma to zerowy wpływ na to chu**we łącze.
Może po prostu mieszkam w miejscu, gdzie jest jakiś ograniczony zasięg?
Nie wiem, nie znam się na tym, co o tym myślicie?