Co prawda, seria dopiero doczekała się animacji, ale sprawdź obowiązkowo Deadman Wonderland, odwalili kawał dobrej roboty (mimo wycięcia kilku wątków na starcie, jak trzęsienie ziemi w japonii, zapewne z wiadomych przyczyn) takie why so serious w dobrym wydaniu. 2 odcinki powinny wydać nastrój serialu w tej podstawowej części (na poważnie zacznie się to pewnie po jakiś minimum pięciu, gdy dojdzie już do wątków deadmenów).
Dalej - Black Lagoon, z racji że miało już 2 serie a teraz wypuszczają OVA, zasługuje już na miano dłuższej produkcji. Jest to dobra, ostra akcja, z wciąż interesującą i ciekawą fabułą. (choć to bardziej w 2 serii)
Death Note - musiało ci się obić o uszy? Jak nie sprawdź tanuki, albo sam najlepiej obejrzyj pierwsze 3 do 5 epizodów. Pierwsza seria jest świetna, druga tylko nieco gorsza.
Code Geass - anime o zmysłach na poziomie death note, minimalną podstawą powstania sytuacji politycznej, bogate w pokręcone wątki i walki mechów, jedno z moich ulubionych anime.
Hellsing Ultimate OVA - z racji że widzę bleach i Fairy tail na twojej liście dodaję sieczki, a Hellsing jest jedną z lepszych, choć to już ta druga granica. Bezmózgie show które mimo wszystko ma fabułę i postacie z charakterem, polubisz albo ziewniesz, pamiętaj tylko, aby oglądać serię Ultimate zamiast Tv. Ta druga uwzględnia tylko opcję ziewnięcia. Dobre dla osób które nienawidzą zmierzchu.
Soul Eater - świetne anime, jednak polecam przeczytać mangę, typowy shonen o osobistym klimacie, i spierniczonym zakończeniu przez twórców anime.
Chrono crusade - nieco lżejsza strzelanina, o bogatej w wzruszające wątki fabule, choć zarazem nieco brudnej i dramatycznej. Jeśli szukasz czegoś, co będziesz oglądał dwa tygodnie, a potem zbije cię z krzesła i będziesz chciał więcej, wiedząc że nie dostaniesz, to właśnie to.
FullMetal Alchemist - oryginalny, lekko steampunkowy świat, dobre i ciekawe postacie, oraz dwie serie, jedna która ma ciekawsze zakończenie oraz druga, która ciekawiej się rozwija, ale w pewnym momencie zaczyna nudzić na końcówce. Obie są dobre. Jednak osobiście preferuję drugą serię, mimo że obie lubię. Wzruszy, zainspiruje, a i będzie ciekawe.
Jeśli wolisz jakieś głębsze produkcje, które wymagają myślenia i spokojnego oglądania wieczorami, polecam:
Kino no tabi - mimo delikatnej otoczki i małomównego klimatu odcinka zerowego, seria sprawia że ciężko jest zebrać się na siłę do obejrzenia kolejnego epizodu przed znalezieniem własnej odpowiedzi na...
Ergo Proxy - zaczyna się dopiero po kilku epizodach, początkowo może wyglądać jak inspirowana Matrixem strzelanina, przed 10 epizodem daje popalić szarym komórkom.
Serial Experiment Lain - coś co jest bez sensu....albo z sensem? Czy bóg istnieje? A nawet gdyby, to co by o tym decydowało? Czym jest bóg? Czy nie stworzyliśmy w tym czasie nowego? A internet? Zaraz a...Ehh, tego się nie da opisać, albo będzie dla ciebie świetne, albo beznadziejne, jedni nie potrafią tego oglądać gdy nie są na haju z wódką w ręce, dla innych, jak ja, było lekko zakręconym anime o nie tak głębokim przekazie, jak mogłoby udawać. Ta produkcja to kłamstwo.
Haibane Ranmei - klimatycznie przeciwnieństwo SEL, w praktyce zupełnie odmienna i przyjemna historia, pobudza do rozmyślań nie mordując w międzyczasie mózgu, odbiera się ją dosyć przyjemnie, nieco jak Clannad.
Neon Genesis Evangelion - stary dobry serial, nieco świetnej bijatyki mechów, głębokie postacie, dramatyczne wątki oraz bogata historia. Moment który daje do myślenia, jest jednak dopiero w zakończeniu, którego opcje mamy dwie, serialowe, które jest czyste, oraz anime które raczej objaśnia akcję prowadzącą do zakończenia i jest słane podpowiedziami na temat tego, co myśleli autorzy. Nie widziałem ponownego wykorzystania tej historii dopóki nie przeszedłem Stalkera 1, a to kawał czasu.
Jak powiesz co dokładniej preferujesz zamiast ilości odcinków, to może coś jeszcze dodam, bo za bardzo nie wiem w co celować.