Sam czekałem na tę grę i może pokrótce opiszę swoje pierwsze wrażenia.
Zwiastuny, które przygotowali twórcy, wyglądały dość obiecująco i dawały mi nadzieję, że czekam na jedną z ciekawszych gier tego roku. Mimo wszystko miałem pewne obawy związane z podmiotem odpowiedzialnym za produkcję, czyli firmą Perfect World Entertainment, lecz po ich ostatniej, całkiem udanej grze - Jade Dynasty i doświadczeniu, które powinna zebrać opiekując się innymi tytułami, np. świetnym Torchlight, wierzyłem, że uda im się stworzyć coś naprawdę godnego uwagi. Nie namyślając się więc długo zapisałem się do CB i cierpliwie oczekiwałem 13 kwietnia.
Jak na tak niskie wymagania przystało, waga instalki również nie była zbyt duża - raptem 1GB spakowanych danych, jednak już w trakcie instalacji okazało się, że gra wymaga ponad 4GB miejsca na dysku, co nijak miało się do wcześniejszych informacji, które można było przeczytać na forum (na dziś dzień ilość wymaganego miejsca jest już podana razem z innymi wymaganiami sprzętowymi).
W końcu nadszedł czas, by móc się samemu przekonać o kunszcie PWE. Typowym dla produkcji MMO jest brak rozbudowanego menu, więc i tutaj nie spodziewałem się żadnej rewolucji. Trzy przyciski na krzyż, jednak brakowało mi wśród nich tego odwołującego się do zmiany ustawień gry, których nie można było również zmienić w początkowym launcherze. "No trudno..." - pomyślałem - "Pewnie zmiana ustawień dostępna jest dopiero po zalogowaniu.". I nie zrażając się tym niedociągnięciem twórców zalogowałem się na moje konto. Po przejściu do menu tworzenia postaci, ujrzałem bardzo miły dla oka losowo wygenerowany model postaci. Do wyboru mamy pięć różniących się od siebie klas - 3 walczące bronią białą i 2 posługujące się prawie wyłącznie magią. Krótki opis poszczególnych klas nie podawał niestety żadnych ciekawych informacji związanych z ich pochodzeniem, losem, działaniami w przeszłości, czy jakimkolwiek głębszym zarysie fabularnym. Po wybraniu profesji możemy przystąpić do zmiany wyglądu naszego bohatera i tu kolejne, niemiłe zaskoczenie - możliwości zmian są praktycznie znikome: wybór płci, kilka rodzajów oczu i twarzy, i tylko pięć dostępnych rodzajów włosów, które od razu mają przypisany do nich kolor. Brak większych możliwości zmiany wyglądu oznaczały "atak klonów" w grze.
Wreszcie nastał moment ujrzenia gry w pełnej okazałości i od tego momentu zaczyna się prawdziwi horror! W BoI nie uświadczymy żadnego tutoriala po za wskazówkami, które pojawiają się po prawej stronie ekranu. Na dodatek owe podpowiedzi pojawiają się najczęściej wtedy, gdy sami już musieliśmy dojść do tego co i jak zrobić. Oprawa graficzna nie powala na kolana - przestarzała grafika, którą dodatkowo podkreśla beznadziejna animacja postaci. Nasz bohater porusza się bardzo płynnie (może nawet zbyt płynnie), w przeciwieństwie do naszych przeciwników, którzy nie potrafią tak jak on "płynąć w powietrzu". Opis misji jest bardzo skromny, a w razie problemów (?) z wykonaniem którejś z nich, nie dowiemy się zbyt wiele wciskając przycisk dający "dokładniejszy opis". Tutaj należy jednak pochwalić system auto-naprowadzania, który bardzo dobrze spełnia swoją rolę. Jako że questy nie należą do najciekawszych i prawie zawsze polegają na zabiciu określonej liczby przeciwników, to wystarczy że wciśniemy podświetloną nazwę NPC lub potwora, a nasza postać sama skieruje się w miejsce gdzie możemy daną postać/potwora znaleźć - bardzo przydatne!
Lokacje, które przyjdzie nam odwiedzić nie wyglądają zbyt zachęcająco - już po godzinie gry odczuwałem straszną monotonie, kiedy po raz 'n' odwiedzałem dany obszar. Muzyka nie zwraca na siebie zbytniej uwagi, ale i tak z czasem większość zdecyduje się na włączenie winampa...
Walka z potworami nie jest jakoś bardzo efektowna, więc od początku możemy czuć się nią zawiedzeni. O tworzeniu "buildów" dla swojej postaci możemy zapomnieć - skille dostajemy automatycznie po spełnieniu odpowiednich wymagań. Oprócz standardowych umiejętności posiadamy również jedną, której użycie możliwe jest dopiero po napełnieniu się paska "XP". Z kolei wartość "XP" podniesiemy przez zabijanie po kolei napotkanych potworków. Po jej użyciu większość przeciwników wokół nas zostanie szybko unicestwiona albo przynajmniej poważnie zraniona - dość ciekawe, ale przecież znamy to już z innych gier!
Bardzo wkurzającą rzeczą jest ogrom różnego rodzaju "chestów", które wypadają z potworów, a także dostajemy jeden z nich już na samym początku. Zapewniają nam one dobry ekwipunek na stosunkowo długi okres czasu, co z kolei zabija strategię planowania wydatków i wymianę między graczami.
W grze istnieje system petów i mountów, nad którym nie będę się jednak zbytnio rozwijał, gdyż nie wprowadza on żadnej innowacji w stosunku do wcześniejszych tytułów. Pokrótce - nasz "zwierzak", którego możemy oswoić lub alternatywnie dostać z questów, chodzi za nami, atakuje to co my, dostaje doświadczenie, może nosić ekwipunek, a także ginie (możemy go ponownie przywołać). Mounty pomagają nam w przemieszczaniu się i stanowią także efektowny "bajer" dla oczu.
Ostatnią rzeczą, do której chciałbym się odnieść jest korelacja między graczami. Niestety, ale natłok nowych graczy powoduje napływ różnego rodzaju osób niedojrzałych emocjonalnie, co może czasami zepsuć całą frajdę (?) z rozgrywki. Mimo wszystko udało mi się spotkać kilku ciekawych graczy, a wspólna rozgrywka z nimi była o wiele bardziej przyjemna i właśnie we wspólnej grze upatrywałbym ratunku dla tego tytułu.
Ogólna ocena? No cóż... Ten tytuł okazał się zupełnym nieporozumieniem i prędzej czy później zginie w natłoku innych gier. Na dzień dzisiejszy mógłbym śmiało wystawić Battle of Immortals tytuł "Największej porażki roku 2010" i jednocześnie wymienić wszystkie aspekty, w których mnie ta gra po prostu zawiodła. Próba połączenia tego co najlepsze w takich tytułach jak Diablo, Torchlight, czy Helbreath zakończyła się wielkim fiaskiem! A szkoda... W skali ocen szkolnych ta gra dostaje ode mnie -2, biorąc pod uwagę kilka ratujących ją elementów.
Post przeniesiony.- Dzz'