Gosia zgubiła złotówkę...bo więcej nie miała...i się rozebrała...Nagle spotkała alfonsa... Który miał na imię Józef...który miał gablotę...tam były kaczki...Zjadajace ptasie paczki...Bijac przy tym flaszki ... które miały ptaszki... i szamały fistaszki... z kolorowej paczki.. nie grzeczne kaczki... miały atak padaczki...i napady sraczki... a także białaczk... tudzież nie jadły kolacji
Wrocmy do Gosi, bo ona prosi ( z klimatem nicponie ) o paczkę fajek... i tuzin jajek... a jej alfons na to... co na to twój tato... a tato na to..."Jaka ku*wa osiemnastka?"...tato wciągnął działkę... i wyciągnął pałkę... którą przy grzmocił sobie w głowę... tak na ochłodę. Poznała też Zochę... Mariolę i Małgochę... Zaliczyła też Pedobeara... i murzynka Bambo...a Bibera NIE...przejechała wiewiórkę wiertarką...i zakryła marynarką...swoje dwa zęby