Cel naszego życia jest niezwykle banalny. Mamy zapewnić przetrwanie gatunku, płodząc potomstwo tak liczne, jak tylko damy radę. A więc po co pracować, uczyć się? To również jest niezwykle banalne. Oczywistym jest, że rodzice chcą dla swojego dziecka jak najlepiej, mając dobrą pracę i zarabiając przyzwoite pieniądze będziemy w stanie stworzyć dogodne warunki, aby nasze dzieci powtórzyły nasz sukces. Teraz przejdźmy do tego, jakie jest moje zdanie. Ja mam na karku 15 latek, "rocznikowo" 16. Tak, jest to wiek, w którym zostałem wysłany do liceum. Jestem z ubogiej rodziny, wróć, z mało zamożnej. Problemy finansowe to problem wręcz codzienny, ale póki co dostałem się do bardzo dobrego liceum i liczę, że uda mi się to powtórzyć ze studiami. I niby po co to robię? A no właśnie, odpowiedź znajduje się wyżej. Robię to, żeby moje potomstwo nie musiało powtarzać tego co ja, no i rodziców wspomagać też w miarę możliwości mam zamiar. Taki bełkot szesnastolatka, plany niezwykle odległe. Życie jest cholernie krótkie i trzeba robić wszystko, aby je wykorzystać. Przecież te 70 lat na Ziemi to troszkę mało, a zrobić chciałoby się niezwykle wiele. Co nam w tym pomoże? Wykształcenie i pieniądze, więc poświęcenie tych 20 paru lat młodzieńczego życia jest warte, by potem przez kolejne 50 lat móc spełniać swoje marzenia.